Stawianie
na oręż jako na rzecz najważniejszą w walce jest
wielkim błędem
– prawdziwą bronią jest człowiek.
Takuan, mistrz Zen i Kenjutsu
Coaching rozumiany jako pomoc we
wprowadzaniu zmian w sposób jaki oczekuje nasz klient nie jest prostym
rzemiosłem, jest niewątpliwie Sztuką. Jest zawodem, sposobem na życie, pasją,
ale zawsze pozostaje Sztuką. Każdy, kto poważnie traktuje coaching i ma w tym
obszarze doświadczenia zapewne potwierdzi fakt, że ten proces zmiany i stawania
się tym kim chce się być nie jest czymś zwyczajnym, jest kunsztem wymagającym
od coacha wielu bardzo specyficznych kompetencji i umiejętności. Ale czy tylko
tego?
Czasami zadaję sobie pytanie jak poznać
dobrego coacha. Może po technikach, jakie stosuje w czasie swojej pracy, może
po wyrafinowanych narzędziach, a może po cenie jakiej żąda za proces? Być może są to czasami istotne kryteria, ale
czy jedyne?
Co jest sprawą najważniejszą, co jest
sercem całego procesu coachingu? Jeśli potraktujemy naszego klienta jako
bezdyskusyjnie głównego bohatera całego spektaklu, to okaże się, że zaraz za
nim sprawą najistotniejszą jest sam – coach. To kim jest, co sobą reprezentuje,
jak się zachowuje, jak traktuje swojego klienta, jak w końcu, nawiązuje
relacje. Klient „kupuje” człowieka, jego sposób bycia, uważność, spójność, wartości
etc. A nie techniki, sposoby i narzędzia jakie wykorzystuje w swojej pracy.
Krótko mówiąc liczy się właściwa postawa coacha.
Właściwa postawa coacha to serce coachingu.
Możemy powiedzieć, że charakteryzuje się ona kilkoma prostymi, acz niezbędnymi cechami.
Pierwszą ważną sprawą jest szacunek do drugiego człowieka, ale nie do tylko do
kogoś kto daje utrzymanie mnie i mojej rodzinie, kto może wystawić mi dobre lub
złe referencje, ale do po prostu Człowieka.
Szacunek
do Jego indywidualnych decyzji wyborów
oraz do sposobu w jaki widzi otaczający go świat. Ważne żeby traktować
człowieka jako swego rodzaju pełnię, kogoś, kto radzi sobie w życiu już od
pewnie kilkudziesięciu lat, więc zapewne bez naszej pomocy również by sobie
poradził. To co możemy mu zaoferować, to jest raczej obecność i wsparcie w
trudnych momentach, tak aby pewne osiągnięcia przychodziły łatwiej, może szybciej,
lub też aby sam dostrzegł jak duży potencjał w nim tkwi. Innymi słowy możemy
powiedzieć, że „nie ma popsutych misiów”. Coach nie potrzebuje nikogo
„naprawiać”, co więcej nie może tego zrobić o ile klient sam nie podejmie
kroków w tym kierunku. Każdy człowiek jest w takim momencie swojego życia w
jakim jest i to zapewne jest miejsce dla niego najodpowiedniejsze. Jeśli zaś
tak nie jest to klient sam podejmuje decyzję, że czas na zmianę i albo robi to
sam, albo z pomocą bliskich, albo też zatrudnia coacha. Zmiana na siłę –
jakkolwiek obco i egzotycznie to brzmi - zapewne spowoduje niekorzystne zachwianie
równowagi całego systemu jakim jest nasz klient. Tak więc decyzja o zmianie i
odpowiedzialność za nią jest po stronie klienta.
Odpowiedzialność, to kolejna bardzo
istotna sprawa. Warto pamiętać, o tym, że odpowiedzialność za zmianę, jest po
stronie naszego klienta. To on wie kiedy, co, jak i po co chce zmienić. Nie
jesteśmy w stanie, a nawet jeśli możemy – a nie jest to decyzja klienta,
przyśpieszyć pewnych procesów. Jeśli byśmy to zrobili, przemiana może okazać
się nietrwała, lub mało skuteczna. Jedną z ważniejszych idei coachingu jest to,
że to klient sam z własnej woli dokonuje zmiany i od za nią odpowiada. To
oczywiście nie znaczy, że coach za nic nie odpowiada. Zakresem kontroli coacha
jest proces, to on wie jak po kolei wykorzystać elementy sesji, narzędzia itp. aby
klient jak najszybciej i jak najpełniej osiągnął zamierzony rezultat.
Blisko związana z odpowiedzialnością jest wiara w
mądrość i dojrzałość naszego klienta, w to, że znajdzie on optymalne dla siebie
rozwiązanie, które da mu satysfakcję, szczęści i spełnienie. Złota reguła
coachingu brzmi: klient ZAWSZE wie lepiej. On podejmuje decyzje, on za nie
odpowiada i w konsekwencji czasami to on płaci za nie jakąś cenę. W zawiązku z
tym coach towarzyszy swojemu klientowi pół kroku z tyłu wspierając go podczas
podejmowania decyzji, uczenia się nowych nawyków oraz zmiany jako takiej. Ważne
aby zachować równowagę pomiędzy podążaniem za klientem a prowadzeniem.
Prowadzenie to także wskazywanie kierunków, to zmiana perspektywy, to
odkrywanie zasobów itp.
Umysł coacha w czasie coachingu
można porównać do stanu jaki towarzyszy nam podczas samotnej wędrówki w górach.
Kiedy siedzimy wypoczęci i zrelaksowani na szczycie wzgórza i obserwujemy przepiękny
widok. Nie możemy na niego bezpośrednio wpłynąć, tak jak nie powinniśmy wpływać
na klienta, to on sam dokonuje zmiany. Możemy go obserwować i zachwycać się
jego pięknem. Stan taki, w filozofii buddyjskiej
porównywany jest do niczym niezmąconej tafli jeziora, czyli spokoju, opanowania
i cierpliwości. W takim stanie mamy dostęp do naszych zasobów i niezbędnych
pokładów intuicji. Dodatkowo dzięki takiemu wyciszeniu dużo łatwiej się
regenerujemy po sesji ponieważ nie nasiąkamy kłopotami i emocjami naszego
klienta. Taki stan umysłu zapewnia nam dużo większą higienę pracy w coachingu.
Można odnieść wrażenie, że praca coacha
polega tylko na byciu z klientem. Nic bardziej mylnego. Nasza praca polega na
aktywnym współuczestnictwie w czasami bardzo wymagającym i spektakularnym procesie zmiany. Niezwykle dużo
zależy od coacha i od jakości jego pracy. Pamiętajmy jednak, że skuteczność owej
pracy coacha jest uzależniona od jego wewnętrznej postawy, od czegoś co
nazwaliśmy sercem całego procesu coachingu. Owa postawa jest katalizatorem jakości
pracy coacha. Ponieważ skuteczna
interwencja w coachingu to taka, która jest właściwie dobrana, odpowiednio
zastosowana i wykorzystana w najlepszym dla niej czasie. Dopiero, jeżeli te
trzy warunki będą spełnione, przełożenie naszych działań na życie klienta
będzie znaczące. Dzięki właściwej postawie będziemy mogli zadbać o skuteczne
wykorzystanie naszych umiejętności i talentów.
Na koniec posłużę sie
cytatem Lao – Tzu z VI w. p.n.e. parafrazując
go nieco na potrzeby niniejszego artykułu:
Coach
jest najlepszy wtedy,
Gdy
Klient nie jest nieświadomi jego istnienia,
Już
nie tak dobry, kiedy oklaskuje go,
Najgorszy
gdy nim gardzi,
Lecz
o dobrym coachu, który mówi niewiele,
Gdy
jego praca jest skończona, a cele klienta osiągnięte,
Klient
zawsze powie: „Zrobiłem to sam”.
Rafał Nykiel